Rondo to nie skrzyżowanie
Marnotrawiąc niedzielny czas na oglądanie bzdur w internecie trafiłem na kolizję na rondzie. Jeden jedzie jak może, nie łamiąc przepisów. Drugi jedzie jak mu się wydaje, powodując kolizję. Otwieram więc komentarze poczytać co ludzie o tym sądzą. To zwykle dość ciekawa lektura i można ciekawe wnioski z niej wyciągnąć. Czasem mnie jakiś komentarz zaintryguje i zostawiam reakcję, łapkę jak się zgadzam lub hahaha jak komentarz jest idiotyczny. A czasem się pokuszę o komentarz. Tym razem rozpętałem … rozpętałem małe piekło.
Nauczony jednak doświadczeniem zostawiłem piekło sobie. Więcej jest pozytywnych reakcji. Więc niech piekło żyje swoim życiem. Ale jest z tego kilka wniosków i to smutnych. Smutne są bo pokazują że ludzie mają ogromny problem z rondami. Jest w nich taka magia i taka trudność której nie potrafią przezwyciężyć. A sprawa jest banalnie wręcz prosta, tylko nikt im tego nie wytłumaczył. Rondo traktuję jako drogę jednokierunkową z bezwzględnym zakazem cofania. Na tej drodze można jechać prosto lub skręcić w prawą stronę. Nie ma możliwości skrętu w lewo. Na tą drogę można również wjechać tylko z prawej strony i trzeba ustąpić pierwszeństwa jadącym tą drogą. Czy ta droga ma jeden pas czy więcej nie ma większego znaczenia.
Ale na początek rozpatrzmy przypadek z jednym pasem. Dojeżdżając do ronda mam obowiązek ustąpić każdemu znajdującemu się na nim użytkownikowi ruchu. Nie ma znaczenia czy to rower, motocykl, 40-tonowa ciężarówka. Wjeżdżam na rondo dopiero jak mam pusto. Ponieważ mam tylko jeden pas ruchu to go zajmuje. Przed interesującym mnie zjazdem włączam prawy kierunkowskaz i zjeżdżam z ronda. Proste jak drut
To teraz rondo dwupasowe z wjazdami jednopasowymi. Tu się wiele nie zmienia. Dojazd do ronda taki sam, ustąpienie pierszeństwa takie samo, choć dotyczy obu pasów. Wyjeżdzając z wjazdu mogę zająć jeden z dwóch pasów ruchu, prawy lub lewy. W przepisach jest określone iż wjeżdzając na rondo powinniśmy zająć odpowiedni pas ruchu. Określenie „powinniśmy” jest kluczowe, nie oznacza obowiązku zajęcia danego pasa ruchu a jedynie wskazówkę do której możemy lub nie się zastosować. Ponieważ można skręcić tylko w prawo logicznym wyborem wydaje się prawy pas. Niektórzy zaś wybierają rozwiązania nielogiczne i pakują się na lewy pas. Mogą, choć to od razu nakłada na nich pewien obowiązek. W pewnym momencie będą musieli skręcić w prawo i albo wcześniej zmienią lewy pas na prawy, mając obowiązek ustąpienia pierszeństwa tym znajdującym się na prawym pasie. Lub będą skręcać w prawo z lewego pasa, mając obowiązek upewnienia się że nie wymuszają pierszeństwa przejazdu.
To teraz rondo wielopasowe z wjazdami wielopasowymi. O ile nie są znakami wyznaczone kierunki jazdy to się nadal wiele nie zmienia. Dojeżdżając do ronda mogę zająć dowolny pas ruchu, wg moich potrzeb i wg moich widzi mi się. Zazwyczaj moje widzi mi się podpowiada mi prawy pas, jak najmniej problematyczny. Wyjeżdzając z wjazdu na rondo mogę zająć dowolny z pasów ruchu który mnie interesuje. O ile nie są znakami wyznaczone kierunki jazdy to wybieram prawy pas, jako najmniej problematyczny. Jadąc sobie prosto nie łąmie żadnych przepisów i mogę zjechać z ronda dowolnym zjazdem, pierwszym, drugim, siódmym. Jeśli jednak stwierdzę że lepszy będzie do podróżowania inny pas niż prawy to oczywiście mogę go zająć. Wiąże się to jednak z takimi samymi obowiązkami jak w przypadku powyżej, Zmieniając pas z lewego na prawy mam obowiązek ustąpić pierszeństwa pojazdom znajdującym się na prawym pasie. Wyjeżdzając z ronda z każdego innego pasa niż prawy mam obowiązek każdemu kto znajduje się z prawej strony ustąpić. Powtarzam mam obowiązek.
Co z tego wynika. Jazda prawym pasem jest mniej stresująca, nakładająca na mnie mniej obowiązków, bezpieczniejsza pod względem prawnym. Jazda lewym pasem nie jest zabroniona, jednak jest obarczona dodatkowymi obowiązkami, wymaga również więcej uwagi. Bardzo łatwo z poziomu lewego pasa o wymuszenie pierszeństwa.
Ronda turbinowe to inny twór i ich tu nie poruszałem, zupełnie tak samo jak ronda o wyznaczonych kierunkach jazdy. W przepisach nie ma takiego określenia jak rondo, bo lepiej sprawę skomplikować i nazwać „skrzyżowaniem o ruchu okrężnym”. Słabo jest to tam rozpisane, więc jeśli nadal nie rozumiecie istoty problemu to zamieńcie słowo rondo na droga jednokierunkowa.
Ja wracam czytać komentarze, warto wiedzieć ile procent kierujących to idioci którzy z lewego pasa wjadą bez pardonu w ciebie. Bo przecież jesteś łajzą zajmującą prawy pas bezprawnie. Jestem