Wreszcie się udało, po takim czasie sukces
Nie jeżdżę już kolejami mazowieckimi (tak, wiem jak napisałem). Chociaż bardziej by wypadało ich nazwać partaczami mazowieckimi. Skutecznie obrzydzili lub zniechęcili do idei transportu publicznego bardzo wielu osób. Bo ile można zmieniać rozkład jazdy, ile razy można próbować dopasować się do takiego beznadziejnie głupiego rozkładu jazdy. A jeśli już zdarzy się iż rozkład ma ręce i nogi, to szczęście trwać wiecznie nie może (zazwyczaj 3 tygodnie , w porywach do 5). I w ten sposób uszczęśliwiani pasażerowie, męczą się próbując uzyskać to za co płacą ciężkie pieniądze przewoźnikowi. Przewoźnikowi który z góry stoi na wygranej pozycji. Przecież w obecnym stanie prawnym nie da się reklamować takiej usługi.
Więc od tygodnia przeszło nie jestem już klientem KM. Koszt dojazdu wynosi mnie mniej niż koszt biletu. Nie tracę czasu na czekanie na pociąg, na przejazd który niejednokrotnie jest z opóźnieniami (stoi bez sensu w Grodzisku Mazowieckim, jakby mógł jechać). Dzieci są zadowolone, bo więcej czasu im mogę poświęcić, Żona też jest zadowolona. Szef jest zadowolony że się nie spóźniam do pracy, że jak trzeba zostać 20 minut po pracy to nie mam problemu (wcześniej 20 minut = 1h30minut czekania na kolejny pociąg = prawie dwie godziny później w domu). Klienci są bardziej zadowoleni, bo jestem mniej nerwowy, co oznacza również iż szef jest bardziej zadowolony. Żeby nie było że tylko słodzę, jest też wada tego rozwiązania o której muszę wspomnieć. Dołączyłem do grona osób które codziennie dojeżdżają swoim samochodem do pracy (po ludzku, jestem osobą przez którą korki są większe).
Dwa słowa podsumowania.
Rozwiązanie to przynosi mi wiele korzyści, chociaż ma małą wadę. Przedsiębiorca z którym zawarłem umowę na usługę kupując bilet na przejazd pociągiem ma mnie w dupie, ja go już też mam w tym samym miejscu. Tylko moich pieniędzy już nie zobaczy. Niech żre kamienie i zdycha.
Miłego dnia