Jaki n******* czyli jak google nie dało rady.

Google jednak nadal nie daje rady. Żonie popsuł się telefon. Telefon kupiony 1,5 roku temu. Zgłosiłem reklamację i czekam. Jednak z czegoś musi dzwonić. Miałem wolny stary telefon służbowy. Dostałem nowy jak wszyscy i ten leżał na półce w oczekiwaniu na spieniężenie. Nie doczekał się. Został użyty jako zastępczy. Za popsuty będzie zwrot pieniędzy. Czekam więc na kasę. Ale to sprawia że nadal używa telefonu zastępczego. Nie do końca go zna i nie do końca potrafi go wykorzystać prawidłowo. Wysłała do mnie sms-a o treści „Napalony w piecu”. Znaczyć to miało „Napal w piecu”. Zjechałem z drogi publicznej i na drodze prywatnej wziąłem telefon do ręki i sprawdziłem co mi przysłała. Po przeczytaniu trzeba odpisać. Byłem zbyt leniwy a jeszcze prowadziłem samochód i skorzystałem z możliwości dyktowania sms-ów przez rozpoznawanie mowy google. Podyktowałem „Jaki napalony?” a google przetłumaczyło „Jaki n*„. Nie przeklinałem. Google tu słabo wypadło.

Chyba że jestem bardziej śledzony niż sądzę i sprzedałem więcej swojej prywatności niż mi się wydawało. Pora wrócić do Noki 3310, tej starej oczywiście.