Darmowa woda z nieba
Zbieram wodę deszczową z fragmentów dachów które mam. Zbiornik 1000l w zeszłym roku miał wykonaną przeze mnie nową paletę, bo 1000l swoje waży a stara paleta mogła się rozpaść. Lub co gorsza uszkodzić zbiornik. Więc stoi na nowej palecie, pod schodami, zbiornik podłączony do rynny z połowy garażu, tej mniejszej.
Na samym początku cała woda z rynny była poprowadzona do zbiornika. Efekt, a właściwie efekty tego były dwa. Pierwszy zbiornik napełniał się bardzo szybko, ale nie miałem żadnych szans zapanować nad nadmiarem wody który się do niego dostawał. Jak była ulewa to woda leciała do zbiornika, jak zbiornik był pełny to woda wylewała się wierzchem przez otwór wlotowy. Spływała po ściankach, palecie (pewnie dlatego się skończyła), cegłach na których stała paleta i na beton, a dalej pod altankę. A druga wada to rura spustowa zabierała i tak niewiele miejsca na stromych schodach na strych.
Następnie okazało się że firma która wyprodukowała system rynnowy którego używam zrobiła odzyskiwacz wody deszczowej. Więc przerobiłem system zasilania zbiornika na deszczówkę na bardziej kulturalne rozwiązanie. W rurę sputową wmontowałem odzyskiwacz, a końcówkę rury zamocowałem na takiej wysokości aby idealnie pasowała do konewki.
Więc teraz jak pada mały deszcz to wszystko leci do zbiornika za pomocą węża 3/4 cala i ten wąż daje radę. Jak pada duży deszcz to co jest w stanie system odbioru deszczówki przekazać do zbiornika to leci do zbiornika, a reszta do konewki i na podwórko.
Ale deszczówkę oprócz zbierania również wykorzystuję do podlewania. Przez krótki czas tylko jako źródło wody do konewki. Na wyjściu głównego zaworu zamontowałem gumową uszczelkę-przejściówkę z systemu kanalizacji z 50 na 40. Do tego przejściówka 50 na 40 i kolanko 67 stopni w rozmiarze 50.
Szybko się zorientowałem że ten zawór nigdy nie był projektowany do tak częstego użycia i w ten sposób go szybko zniszczę. A nie zauważyłem możliwości wymiany tego elementu. Więc do kolanka zamontowałem zaślepkę która ma płaską powierzchnię. W niej wywierciłem otwór. W otwór przy pomocy dwóch uszczelek wkręciłem zawór i do niego zamontowałem zakupiony wężyk igielitowy 12mm.
Tu uwaga do konstruktora tego kranika. Zawór otwarty to ustawienie na wprost (jak na zdjęciu powyżej), zawór zamknięty to ustawienie w poprzek. Jest to naturalne ustawienie które dla każdego normalnego człowieka jest intuicyjne. A tu jest odwrotnie. Co za …… (proszę wstawić dowolne obraźliwe słowo) zrobiła taki bubel konstrukcyjny.
Wada tego rozwiązania. Podleję każdą roślinkę o ile starczy wężyka. Trudno ustawić kropelkowanie, czyli żeby cały czas płynęła mała ilość wody. Na raz daje się podlewać jedną roślinę. A jak zapomnę że odkręciłem kranik to cała woda podleje w nocy jedną roślinę i zbiornik znów będzie pusty. Ale do podlewania dyni wyśmienicie się spisuje.
I tak przez pewien czas to działało aż znowu zapomniałem zakręcić kranika i kolejny raz cały zbiornik poszedł w glebę. Więc pora rozwiązać kilka problemów. Problem pierwszy wypełnienie zbiornika i wylewanie z niego wody wierzchem (bez uszkadzania zbiornika, wiercenia w nim otworów). Problem drugi zapominanie zamykania kranu. Problem trzeci napełnianie konewki ze zbiornika. I te wszystkie problemy chciałem rozwiązać przy niedotykaniu głównego zaworu i bez prądu.
Problem pierwszy rozwiązałem przy pomocy praw fizyki. Cóż nigdy nie sądziłem że fizyka mi się do czegoś przyda a tu taki ładny przykład. Wiecie jak w umywalkach jest rozwiązany problem przelewania wody. Jak zatkacie otwór wylotowy i odkręcicie kran to w umywalce jest coraz więcej wody. Ale nigdy się wierzchem nie wyleje, bo jest otwór przelewowy na odpowiedniej wysokości. Zawsze nadmiar wody odpłynie przez przelew. W zbiorniku mógłbym zrobić otwór przelewowy na odpowiedniej wysokości, ale to oznaczało by uszkodzenie zbiornika (wywiercenie w nim otworu w ściance bocznej). Więc usunąłem kolanko i jego miejsce zamontowałem czwórnik. Czwórnik daje spore możliwości, przede wszystkim daje indywidualne wyjścia na rozwiązanie wszystkich trzech problemów na raz, daje możliwość powiększenia lub zmodyfikowania systemu dowolnie wg potrzeb i to nadal przy niedotykaniu głównego zaworu. Zamontowałem więc w czwórnik zaślepkę, W zaślepce zrobiłem otwór w który zamocowałem przejściówkę od starego chińskiego prysznica. Do przejściówki zamocowałem stary wąż od tego prysznica. Do prysznica zamocowałem coś plastikowego z prysznica a do tego resztki rurek z niego które mi zostały po jego awarii.
Najważniejsze w tym systemie to ustawienie punktu przelewowego na odpowiedniej wysokości. Resztę spraw załatwia fizyka. Mogę tu mieć jednak drobny problem w trakcie ulewnego deszczu ponieważ zbiornik jest zasilany wężem 3/4, a przelew w najwęższym miejscu ma jak sądzę 1/4. Deszczu jeszcze nie było, ale lustro wody ustawiło się na odpowiedni poziom. Gdybym nie miał resztek ze starego prysznica to do zrobienia tego wykorzystałbym elementy systemu kanalizacyjnego w rozmiarze 40 lub 32. Uszczelka-przejściówka 50 na 40 lub na 32, kilka kolanek i rur w zupełności załatwiło by sprawę. Być może będę musiał jeszcze to zmodyfikować ale już wiem jak.
Problem drugi dotyczy mojej pamięci która jest doskonała ale krótka. Nie jeden raz zeszła cała woda ze zbiornika bo … zapomniałem zamknąć zaworu. Nie chciałem do tego zatrudniać pompy i prądu elektrycznego, szukałem innego rozwiązania. I znalazłem zegar mechaniczny 2-godzinny. Zamontowałem więc kolejną zaślepkę (kosztuje grosze a daje takie ogromne możliwości), zrobiłem w niej otwór, w otworze zamontowałem dwie redukcje mosiężne. Jedna właściwego rozmiaru 3/4 a druga służy jako nakrętka. Do tego przykręciłem zegar i przez szybkozłączkę 1/2 cala wężyk 12mm.
Takie zamocowanie daje możliwość podlania tylko jednej rośliny i tylko w zasięgu istniejącego węża. Działa grawitacyjnie. Wężyk umieszczam przy roślinie którą chcę akurat podlać, przekręcam wieko zegara na odpowiednią wartość i zawór się otwiera na określony czas po którego upływie się zamyka. Mogę wtedy węża przenieść do kolejnej rośliny i znów ustawić zegar.
Woda będzie płynąć tak szybko jak wysoki jest słup wody, czyli im więcej wody w zbiorniku tym krótszy czas podlewania powinienem ustawić. Może tu być jeden problem, ponieważ zbiornik nie jest super czysty więc filtr od zegara może się zabrudzić, i prawdopodobnie będę musiał zamontować filtr piaskowy przez zegarem.
Trzeci problem nie jest obecnie jeszcze rozwiązany. Nie znalazłem elementu który by mi pasował, znaczy znalazłem ale ma wady. Kiedyś do napełniania konewki używałem głównego zaworu a napełnienie zajmowało kilka sekund (3-5 sekund). Znalazłem element który mi się podoba, ale ma za małe średnice, a konewkę chciałbym napełnić w ciągu maksymalnie 10-15 sekund i zrobić to grawitacyjnie.
Więc na razie szukam dalej. Zwykle zaworu kulowe mi tu nie odpowiadają, zbyt dużej siły trzeba użyć do ich otwarcia i zamknięcia, a chcę aby mogło napełnić konewkę małe dziecko (nie myślcie że będzie wtedy dźwigać tą ciężką konewkę). Więc szukam czegoś co się otwiera małym paluszkiem.
Co dalej w planie. Montaż rynien z przodu altanki i odprowadzenia całej wody z niej do zbiornika. Być może zmiana odprowadzenia wody z rynny garażu na taki gdzie cała woda będzie trafiać do zbiornika. Zajdzie wtedy zapewne potrzeba modyfikacji sytemu przelewowego na rury kanalizacyjne 40mm. Montaż filtra przed zegarem, aby go nie zniszczyć. I wymyślenie jak zrobić zawór do napełniania konewki. Wymiana pompy membranowej która leży na dnie zbiornika na inną która jest cichsza. Tylko membanówka jest w stanie podnieść wodę z dna studni i dlatego ją trzymam.
Na razie w przepowiedniach spodziewamy się suszy w tym roku więc pora na uporządkowanie spraw związanych ze zbieraniem i wykorzystaniem deszczówki wydaje się odpowiednia.